Wyjazd nominowany do nagrody KOLOSÓW 2006 w kategorii Wyczyn Roku

00017036

Korona Gór Polski 

9. 08. 2006; Doba piąta (5), Środa

Leje deszcz i jest bardzo ponuro
3.00 Kamil na posterunku

4.00-4.30 Wstają pozostali, Kasia się nieco ociąga

5.36 Wyjeżdżamy. Tym razem Wiktor zaczął odpalać samochód kilka minut przed tym, jak wszyscy wsiedli. Tym razem jednak wóz błyskawicznie odpala i w dolinie słychać radosną pieśń diesla: kle, kle, kle, kle, kle... Początkowo nie pada, ale w połowie drogi na Krowiarki wjeżdżamy w chmury. Jest chłodno i mokro.

5.58 Stoimy na Krowiarkach. Pada deszcz. Czekamy...

6.16 Przestaje padać, ale nadal coś jakby mży

6.32 Ekipa rusza w górę. Nastroje minorowe, jednak każdy mocno zmotywowany.
(...) Wiktor i Kamil pozwalają sobie na ok. 70 min. snu

7.44 Janek dociera na szczyt, 8 min później Gary. Pogoda na szczycie jest bardzo zła. Widoczność 30-50 metrów, bardzo silny wiatr spychający ze szlaku, deszcz zacinający z boku. Zimno. Pierwsza dwójka nie czeka na szczycie - robi zdjęcia i ucieka na dół.

8.35 Kamil z Wiktorem wychodzą z parkingu w stronę wejścia na szlak

8.55 Janek zjawia się na dole. Niesamowity czas 2 godz. 23 min. w dwie strony!!! Relacja na gorąco nie jest kolorowa. Na górze wieje niemiłosiernie, jest zimno, dodatkowo zacina deszcz. Kto był na szczycie Babiej Góry (Diablaku) wie po co jest tam murek!

9.05 Do samochodu schodzi Gary

9.26 Docierają Kasia ze Stefanem. (...)Przebieranie się, o suszeniu nie może być mowy. Nie pada jednak wciąż wszystko spowijają chmury.

10.00 Ruszamy w stronę Beskidu Małego. Przejazd trochę zajmuje. Mijamy Zawoję, Maków Podhalański, Suchą Beskidzką, objeżdżamy Jez. Żywieckie i docieramy do Międzybrodzia Bialskiego (tuż przed nim mała wpadka na zaporze, a później oczekiwanie ok. 7 min na zmianę świateł, ze względu na remont drogi)

12.10 Jesteśmy w Ogórkach. Części Międzybrodzia, skąd najłatwiej wbić się na grzbiet Magurki i Czupla.

12.56 Wszyscy na szczycie Czupla! Tam trochę czasu mija na odszukanie szczytu. Jedyny charakterystyczny obiekt na Czuplu to kapliczka na drzewie(...) W międzyczasie Kamil z Wiktorem zjeżdżają do Międzybrodzia Bialskiego, biorąc po drodze małorozgarniętego ziomka. Na dole zakupy i wjazd na Przełęcz Przegibek, gdzie wywieszamy na sznurku rzeczy do suszenia i czekamy. Wiktor wychodzi po ekipę, Kamil robi kanapki i czeka przy samochodzie.

14.15 Ekipa powraca, z kilku minutowymi odstępami. Zwijamy rzeczy ze sznurka, jedzenie i jedziemy dalej...

14.50 wyjeżdżamy do Szczyrku, po drodze mijamy Bielsko-Białą

15.40 Docieramy do Szczyrku. Wyjście na szczyt niebieskim/wjazd Kamila i Wiktora wyciągiem wzdłuż wyciągu krzesełkowego, trwają ożywione dyskusje, czy schodzić do Szczyrku tą samą drogą, czy też schodzić na Przełęcz Salmopolską. Drugie rozwiązanie daje nam to, że bus wjeżdża na górę na pusto, dodatkowo nocleg mamy już trochę dalej na zachód. Jeszcze pomyślimy, na razie wstępnie ustalamy, że spotykamy się na Przeł. Salmopolskiej.

15.44 Początek podchodzenia na Skrzyczne

16.00-16.15 Kamil z Wiktorem po bębniarsku wykupują bilety na kolej krzesełkową i mijają po drodze kolegów (mniej więcej w połowie)

16.41 Stefan wbiega na szczyt! Świetny czas wejścia 57 min!!! Zaraz potem Grzesiu, dwie minuty później Janek, na Kasię będziemy musieli jeszcze poczekać ok. 10-12 min. Na szczycie debatujemy całą szóstką, co z noclegiem. Pojawia się nawet opcja, żeby jechać na noc w Góry Opawskie do Jarnołtówka, jednak groźne jest wybicie z rytmu. Dojechalibyśmy do Jarnołtówka na ok. 23, zanim poszlibyśmy spać, była by ok. 1. Wstać następnego dnia o 4.00 było by ciężko. Ewentualne wstawanie np. o 9 mogło by nas wybić z rytmu. Decyzja ostateczna jest taka, że jedziemy na nocleg do Wisły, bądź Ustronia.
(...) Kamil i Wiktor zjeżdżają do busika i ruszają na Salmopol. Na miejscu rozwieszają jeszcze kilka rzeczy do suszenia i czekają

18.50 Pojawia się Janek. 10 minut później są już wszyscy. Kamil ogarnia telefonicznie nocleg w Wiśle Jaworniku i tam się udajemy

19.00 Ruszamy do Wisły

19.30-45 Zajeżdżamy do Wisły Jawornika na nocleg. Na miejscu oglądamy końcówkę meczu Szahtar-Legia i chillout przy piwku. Zmęczenie narasta, jednak wszyscy nastawieni pozytywnie i bojowo przed następnym dniem.

Tym sposobem wyjeżdżamy z Karpat. Karpaty skończone!!!

Valid HTML 4.01 Transitional Valid CSS!