3.15 Kamil wstaje.
4.00-4.30 Reszta ekipy staje na nogach
5.43 Wyruszamy. Odpalanie zajmuje nam ok. 6 minut. Zagazowaliśmy całe podwórko!!!
Przebijamy się przez Górny Śląsk. Najpierw dwupasmówką przez Ustroń i Skoczów, następnie skręcamy na Jastrzębie Zdrój. Tutaj postój, tankowanie i dolewka oleju. Dalej przez Wodzisław Śląski i Racibórz, Kietrz, Głubczyce (tutaj postój na dolewkę oleju), Prudnik do Jarnołtówka. Zachmurzenie umiarkowane do dużego, straszyć deszczem będzie przez cały dzień, ale ostatecznie wytrzyma.
9.40 Wyjście na Biskupią Kopę
Kamil i Wiktor odbywają w tym czasie miły spacerek na granicę. Później wracają do samochodu i Wiktor dokonuje manewru pod tytułem zatkanie wystruganym kołkiem "odmy" w silniku.
10.26 Ekipa na szczycie. Jest ciepło. Osy przeszkadzają w zjedzeniu mini-posiłku na górze. Wieża widokowa czynna od 11.
11.20 Janek na dole. Zasuwamy klapę silnika i wrzucamy graty na swoje miejsce.
11.40 Po powrocie reszty uczestników ruszamy w dalszą trasę.
Mijamy po drodze Głuchołazy, Nysę, Paczków
12.55 Docieramy na Przełęcz Kłodzką
13.00 Czwórka rusza na szczyt. Ostatnia instrukcja brzmi "czwarta hopka szczytem"
13.49 Wszyscy na szczycie. Trochę trudności orientacyjnych, ale ekipa dociera bez wątpliwości na sam szczyt. Spray na drzewie oraz brak wyżej położonych hopek w promieniu kilkuset metrów nie pozostawiają wątpliwości, że to najwyższe miejsce w Górach Bardzkich.
14.41 Kasia na dole. Po chwili docierają pozostali.
14.50 Ruszamy w stronę Stronia Śląskiego
15.40 Zatrzymujemy się na obiad w Stroniu. Miłe kelnerki i smażeny syr rządzi!
Zaczynamy robić ponad 100% normy, Kamil zakładał koniec na ten dzień, ale chłopaki ochoczo garną się do zdobycia Rudawca i Kowadła, w końcu start z tego samego miejsca! Jedziemy do Bielic. Wysoki stan wody w Białej Lądeckiej wywołuje pewien niepokój wśród uczestników, szczególnie zaś u Wiktora! (Wysoki stan wód i obrywy korytowe wywoływały raczej ekstatyczne okrzyki radości, w stylu: "ale wyje...!" - przyp. red.)
17.15 Wyjście na Rudawiec. Kamil z Wiktorem mają ok. 2h aby pojechać do Stronia po zakupy oraz ogarnąć nocleg. Po drodze w dół doliny zatrzymują się w kilku miejscach (w jednym z nich ogromny stres, bo samochód w ogóle nie chciał zapalić; w ekspresowym tempie Wiktor dobiera się do silnika, przesuwa jedną rzecz, wraca za kierownicę... i kle, kle, kle, kle).
Wreszcie bingo. Nowy Gierałtów, warunki całkiem przystępne. Duży dom w stylu bawarskim. Dwie łazienki, dużo miejsca.
18.16 Janek z Grzesiem osiągają szczyt Rudawca, Kasia ze Stefanem kilka minut później!
18.47-19.00 pokonujemy Odcinek Specjalny WRC Stronie Śląskie - Bielice (13 km) w 13 minut!
Ze względów bezpieczeństwa nie chcemy, by byli na dole przed nami
19.22 Janek i Grzesiu wracają, po kilku minutach nadchodzą również Kasia ze Stefanem
19.35 Kasia wychodzi na Kowadło, kilka minut po niej reszta ekipy (nie zapominajmy o tym, że Stefan na każdej z gór robi pomiary GPS i kilka minut mu to jednak zajmuje)
Zwozimy rzeczy na dół na nocleg i zaraz wracamy
20.01 Ekipa na szczycie Kowadła!
20.32 Janek na dole przy samochodzie (znowu zbiegał), Kasia ze Stefanem zamykają dzień chodzenia o 20.45
Wspaniały dzień, wspaniały wieczór, wszystko na "ostrej". Busik subtelnie toczy się na luzie w dół doliny umilając drogę miarowym szmerem łożysk. Wspaniale, wszyscy mocno zmęczeni, ale jakże zadowoleni.
Original by Janek:
"najbardziej klimatyczna i romantyczna akcja nastąpiła przy zjeździe busem na nocleg na luzie. Szum kół był fantastyczny. Piękne. Idealny motyw, jak to Wiktor mawia. Było wręcz porównywalnie do noclegu w namiocie na łące.
Realny dzień. 2 góry do przodu, kua, kua, kua!"
21.00 Docieramy do Nowego Gierałtowa na nocleg. Zasypiamy o 22., nie potrzebujemy już właściwie czasu na omówienie następnego dnia, każdy wie co ma robić, wstać i łoić dalej...